Sobota 19 Maja 2012  Imieniny obchodzą: Augustyn, Mikołaj, Piotr
Aktualnie odwiedza nas 5 gości 
Przeczytaj, bo warto:
Jesteśmy mało świadomi swoich praw
Mistrzostwa z kijkami w ręku
Warszawiak z sentymentem do Gniezna
Tydzień pełen pary
Taneczne święto i zwycięstwo
Marta czytała Wisławę
Prezydent z absolutorium
Owacje na stojąco
Majówka nad Lednicą
Muzyka zdominowała weekend
Ostatnia Osa, która brzęczy w Gnieźnie PDF Email
(405 odsłon)
Osa

W dobie, gdy gro z nas ma już swoje własne auta i ze zgrozą odkrywa niedobór miejsc parkingowych w Gnieźnie, wielu (szczególnie tych bardziej dojrzałych) z nostalgią wspomina marzenia o tym pojeździe. Początek lat sześćdziesiątych, gomułkowska szarość, ciasne mieszkania ze ślepą kuchnią, czarne WFM-ki i dudniące Junaki wyznaczały kierunek ówczesnym motocyklistom. Odmiennością, ale dla nielicznych miłośników jednośladów był rodzimej produkcji skuter, o wdzięcznej nazwie Osa.
Produkowany przez Warszawską Fabrykę Motocykli w dwóch wersjach – z silnikiem 150 ccm od 1958 roku i 175 ccm od początku lat 60., Osa była pierwszym i ostatnim skuterem polskiej produkcji. Obecnie pojazd zaczyna powoli zajmować swoje zacne miejsce w palecie zabytków. Egzemplarze występujące w bardzo dobrym stanie nie są częstym przypadkiem. Udało mi się jednak natrafić na taki w naszym mieście. To prawdopodobnie ostatnia Osa, która brzęczy w Gnieźnie. Wiek? 47 lat. Przebieg? Ponad 83 tysiące kilometrów…

Stary, ale jary

Właścicielem skutera jest Jan Krysztofiak. Na rozmowę umawiam się w jego domu, gdzie obecny jest także Wojciech Świerkowski, pierwszy właściciel motocykla:

– Ten skuter to Osa, rocznik 1964. Kupiłem go w Sulechowie, w 1968 roku. Był to wtedy jeden z ostatnich egzemplarzy. Szukałem wtedy jakiegoś skutera, a w Polsce nie było tych produkowanych na Zachodzie. Na szczęście w Sulechowie znalazł się ten egzemplarz. Miał małe uszkodzenie i nie chciano mi go sprzedać, ale udało się. Kupiłem go za 18 tysięcy złotych, oczywiście tych ówczesnych. Konstrukcja jest niezła. Silnik wolnoobrotowy, ale działał bez zarzutu. Ten model to 175 ccm. Nie narzekałem na niego, był bardzo wygodny. Poza tym motocykl posiada mały bagażnik, w który można schować kask, czy jakieś narzędzia. Jeździłem nim do 1975 roku, kiedy sprzedałem go panu Janowi. Obecnie skuter ma 47 lat i cały czas jest na chodzie – opowiada pan Wojciech. – Zdarzało się, że odbywałem nim kursy i po 200 kilometrów. To musi być jakiś bardzo udany egzemplarz Osy – dodaje W. Świerkowski.

– Osę odkupiłem od pana Wojtka w 1975 roku – zaczyna swoją opowieść Jan Krysztofiak. –Wtedy w Gnieźnie było jeszcze trochę tych Os, więc ich widok nie był niczym niezwykłym. Ale wykończył je chyba brak części – stwierdza pan Jan. – Dzisiaj nigdzie się już nie dostanie oryginalnego ogumienia do Osy. Ja sam często musiałem przy nim kombinować. Przerobiłem już owiewki, dodałem szybę, która sprawia, że jeździ się przyjemniej. No i świetnie chroni ona przed owadami. – opowiada J. Krysztofiak. – Wersja prawie luksusowa – dodaje pan Świerkowski. – Wcześniej motor nie miał bagażników ani kierunkowskazów. Wszystko sam podorabiałem. W nocy przecież nie pokażę komuś ręką, że skręcam – żartuje Jan Krysztofiak.

Stać, policja! Chcemy popatrzeć…

– Teraz zdarza się, że ktoś zatrzymuje mnie na drodze i pyta, czy nie chciałbym sprzedać. Ale on na razie nie jest na sprzedaż. Może kiedyś… – mówi tajemniczo właściciel Osy. –Pamiętam, jak przed laty przejeżdżałem drogą ulicą Pod Trzema Mostami i stał tam patrol policji. Już z daleka machnęli mi lizakiem. Ale gdy podjechałem powiedzieli mi tylko: Panie, chcemy go tylko obejrzeć! – śmieje się pan Jan. – Zdarza się, że jadąc po zakupy zostawię skuter przed sklepem (...)

Całość art. w wydaniu nr 08/2011
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Czołówka

Szukaj

© Przemiany na Szlaku Piastowskim 2010 Wszelkie prawa zastrzeżone Projekt i wykonanie Infobemar