Sobota 19 Maja 2012  Imieniny obchodzą: Augustyn, Mikołaj, Piotr
Aktualnie odwiedza nas 3 gości 
Reklama
Przeczytaj, bo warto:
Majówka nad Lednicą
Prezydent z absolutorium
Marta czytała Wisławę
Muzyka zdominowała weekend
Tydzień pełen pary
Jesteśmy mało świadomi swoich praw
Owacje na stojąco
Warszawiak z sentymentem do Gniezna
Mistrzostwa z kijkami w ręku
Taneczne święto i zwycięstwo
Fotomodelką być PDF Email
(391 odsłon)
gan

W szczerym polu, na tle kamienic lub w parkach… Zdarza się także w studiach, naturalnie z odpowiednimi akcesoriami (łańcuchy czy szale z piór). Robi to praktycznie każda, skrzętnie wymieniając się doświadczeniami na internetowych portalach społecznościowych. Starsza część Czytelników ze zgrozą przyjmie fakt, że średnia wieku „uczestniczek” tych zabaw nierzadko nie przekracza 18 lat…

Fotomodeling, czyli udział w mniej lub bardziej profesjonalnych sesjach fotograficznych staje się coraz popularniejszy. – Jeszcze kilka lat temu zdjęcia w studiu robiło się przy okazji Komunii świętej, czy ślubu. Teraz praktycznie każda młoda dziewczyna chce wziąć udział w takiej sesji fotograficznej – mówi Marcin Ganczarek, fotograf z Gniezna.

Szał na fotomodelki

– Studio fotograficzne prowadzę od pięciu lat – rozpoczyna rozmowę M. Ganczarek. – Od jakiegoś roku, może półtora, obserwuję wzmożone zainteresowanie robieniem sobie sesji fotograficznych, zwłaszcza tych studyjnych. Także inne osoby zajmujące się fotografią, dostrzegają ten trend. Szczególnie zjawisko dotyczy młodych dziewcząt, w wieku od 16 do 19 lat. Jakie są przyczyny? – zastanawia się M. Ganczarek. – Wiele osób przychodzi do studia, by zrobić ujęcia wrzucane potem na portale. Chodzi po prostu o to, by się wyróżniać od reszty jakimś artystycznym, lepszym zdjęciem. To natomiast implikuje zainteresowanie innych dziewczyn tą kwestią. Bo skoro koleżanka miała sesję w studiu, to dlaczego ja mam takiej nie mieć? – mówi fotograf. – Atrakcją jest też to, że takie zdjęcia są potem poprawiane rozmaitymi programami do grafiki, jak choćby popularny Photoshop. Większość fotomodelek prosi po sesji, by ich zdjęcia „podrasować”. Później takie fotki lądują np. na Facebooku, gdzie wszyscy się nimi zachwycają – dodaje fotograf.

Rzuć wszystko i…

– Jakiś procent przychodzących do mnie osób pragnie zrobić sobie zdjęcia do portfolio. Im daje to szansę na wyprodukowanie swojej marki – mnie pozwala na poszerzenie oferty. Bo zdarza się, że ktoś patrząc na moje zdjęcia na stronie internetowej, chce później zaangażować daną fotomodelkę do jakiejś sesji, czy kampanii reklamowej. Fotografie do portfolio robią sobie dziewczęta, które planują czerpać korzyści pracując jako fotomodelki. Część poświęca się temu całkowicie, część robi to np. po szkole, czy po pracy. Pamiętam jedną z moich fotomodelek, która po pierwszej w życiu sesji w studiu zaryzykowała – rzuciła pracę i przez dwa tygodnie wykonała 10 sesji w całej Polsce. U mnie była na kilku. Teraz dostaje propozycje rozmaitych sesji. Zbytnich profitów nie ma. Jeszcze – akcentuje Marcin Ganczarek. – Taka fotomodelka wrzuca później zdjęcia na portale fotomodelingowe i czeka na oferty sesji. Może też zanieść swoje fotografie do agencji, ale tam przesiew jest bardzo duży. Do odrzucenia wystarczy np. zbyt niski wzrost. Bardzo często jest tak, że sesje początkowo nie przynoszą zysków. Dopiero później ktoś wyłapuje daną dziewczynę i jej kariera rusza – opowiada fotograf. (...)

Całość art. w wydaniu nr 12/2011
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Czołówka

Szukaj

© Przemiany na Szlaku Piastowskim 2010 Wszelkie prawa zastrzeżone Projekt i wykonanie Infobemar