| Sobota 19 Maja 2012 | Imieniny obchodzą: Augustyn, Mikołaj, Piotr |
| Niebezpieczne odpady przy Fabrycznej? |
|
|
| (304 odsłon) | ||
![]() Co jakiś czas powraca sprawa składowanych dużych ilości odpadów, które od lat leżą na placu po byłej fabryce przy ul. Fabrycznej w Gnieźnie. Od lat mówi się, że ta „tykająca bomba ekologiczna” kiedyś eksploduje. Jak się okazuje, jej wybuch nastąpił już dawno, a obecnie niebezpieczne odpady są w pewnym sensie rozprowadzane po całym mieście i mogą stanowić zagrożenie dla mieszkańców. Przypomnijmy, teren po byłej fabryce jest własnością prywatną. Po śmierci właściciela firmy, kilka lat temu, przedsiębiorstwo zostało zlikwidowane, ale stosy beczek z nieznaną zawartością toksycznych substancji pozostały. Nie znalazł się także nowy właściciel tej posesji, bo spadkobiercy prawdopodobnie zrzekli się majątku. Jednak oficjalnej wiedzy na ten temat nie ma, a że jest to własność prywatna, nikt kompetentny nie ma odwagi zadecydować, co z tymi odpadami zrobić. Nad spadkiem czuwa jednak kurator. Od niedawna sytuacja stała się jednak bardziej niebezpieczna, bo nieznane osoby wywożą z tego placu same metalowe beczki, a zawartość wylewają na ziemię. Najprawdopodobniej beczki te trafiają na złom. O tym stanie rzeczy poinformował radnych miejskich i urzędników podczas posiedzenia komisji polityki społecznej i bezpieczeństwa publicznego, 22 marca przewodniczący Rady Osiedla Arkuszewo Janusz Brzuszkiewicz. Jak stwierdził, od miesiąca zauważył, że ktoś się po tym placu kręci, a brama wejściowa na teren posesji jest otwarta. Przewodniczący dodał także, że praktycznie z tego terenu wszystkie metalowe rzeczy m.in. kratki zabezpieczające studzienki, włazy, maszyny do produkcji czy kraty zostały już zdemontowane i przez tzw. złomiarzy dawno upłynnione. Teraz natomiast wywozi się już metalowe beczki po chemikaliach nawet samochodem ciężarowym. Przewodniczący rady osiedla kupił nawet na własny koszt łańcuch i kłódki, i zamknął wejście, ale zaraz obok została wystawiona furtka wejściowa i także sprzedana na złom. Zaniepokojony tym stanem rzeczy przewodniczący zawiadomił już odpowiednie służby, m.in. policję i Straż Miejską o włamaniach oraz Sanepid o istniejącym zagrożeniu ekologicznym. Przewodniczący bardzo chwali sobie w tej sprawie współpracę z policją, która zadeklarowała natychmiastową pomoc oraz ze Strażą Miejską, której już udało się nawet złapać na gorącym uczynku sprawców, którzy wywozili beczki. Proceder jednak trwa, bo zaraz pojawiają się następni chętni do zarobieni kilku złotych. (...) Całość art. w wydaniu nr 13/2011
|
| © Przemiany na Szlaku Piastowskim 2010 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt i wykonanie Infobemar |