Sobota 19 Maja 2012  Imieniny obchodzą: Augustyn, Mikołaj, Piotr
Aktualnie odwiedza nas 10 gości 
Reklama
Przeczytaj, bo warto:
Owacje na stojąco
Jesteśmy mało świadomi swoich praw
Muzyka zdominowała weekend
Mistrzostwa z kijkami w ręku
Marta czytała Wisławę
Prezydent z absolutorium
Tydzień pełen pary
Majówka nad Lednicą
Warszawiak z sentymentem do Gniezna
Taneczne święto i zwycięstwo
Biegiem przez Gniezno PDF Email
(382 odsłon)
bieg

Biegam bo lubię – najczęściej odpowiadali biegacze pytani o to, dlaczego przyjechali na IX Bieg Europejski w Gnieźnie. Pewnie tak jest, zwłaszcza, gdy się pamięta, że gnieźnieński bieg należy do najszybszych i najlepiej obsadzonych zawodnikami z czołówki. Trudno tutaj o zajęcie dobrego miejsca, ale dla wielu liczy się także czas na mecie. Poprawienie życiowego rekordu o kilka sekund też ma swoje znaczenie.
W piątek, w przeddzień biegu, Andrzej Krzyścin, jego dyrektor, nie miał najlepszej miny. Wiał silny wiatr, było chłodno, a na liście zgłoszeń widniało ponad 700 nazwisk. – Od przybytku głowa nie boli, ale jesteśmy przygotowani na 700 osób – powiedział. - Najbardziej boimy się o pogodę, ale Tomek Zubilewicz obiecał, że pracuje nad poprawą pogody. Wspomniany Tomasz Zubilewicz, popularny prezenter pogody, przyjechał przed laty do Gniezna, żeby stąd zapowiedzieć pogodę i zaraził się bieganiem. Odtąd co roku startuje w gnieźnieńskiej „dyszce”. Obok niego chce biegać ulicami miasta coraz większa liczba zawodników. Przed rokiem metę biegu minęły 653 osoby, w tym spodziewano się ich jeszcze więcej.
Biegacze z czołówki oraz ci, którzy mieszkają z dala od Gniezna, dotarli do miasta już w piątek wieczorem. Andrzej Krzyścin zaprosił ich na spotkanie w Starej Kamienicy. W jego trakcie podano do jedzenia makarony i lekkie sałatki. – Przed biegiem najchętniej jadamy makarony, stąd pomysł organizowania pasta party – tłumaczył zdziwionym dziennikarzom. Makarony w świecie anglosaskim to właśnie pasta. Do ich konsumpcji zasiedli między innymi: Anna Jakubczak, uczestniczka igrzysk olimpijskich na 1500 metrów, Paweł Ochal, dwaj zawodnicy z Kenii – w tym Dennis Mwanzia Musau, który tydzień wcześniej wygrał półmaraton w Poznaniu i inni biegacze. A także John Conley z żoną, dyrektor Austin Marathon w Teksasie, organizator jednej z największych imprez biegowych na świecie. A. Krzyścin startował tam jedenaście razy, trzykrotnie odnosząc zwycięstwo nad tysiącami rywali.
Sobotni poranek przyniósł słoneczną pogodę i silny wiatr. Nie były to najlepsze warunki do biegania i dlatego nie spodziewano się, że komuś uda się pokonać rekord trasy sprzed kilku lat. Za to zanosiło się na kolejny rekord pod względem liczby startujących. Klaudiusz Kozłowski, gnieźnieński biegacz wygrywający wiele biegów na tym dystansie, powiedział, że nie lubi biegać po południu. Przed startem jada tylko chleb z dżemem, a trudno o takim posiłku wytrwać do godziny 17. A. Krzyścin miał inne zmartwienie – silny wiatr przewracał bramę startową, płotki, zrywał banery reklamowe. Trzeba było stale być w pogotowiu i na bieżąco naprawiać szkody. O godzinie 15, kiedy według programu zaplanowano rozpoczęcie imprezy, na Rynku Gniezna było niewiele osób. Mimo to Jacek Kowalski, prezydent Gniezna, w towarzyswie A. Krzyścina, Jacka Mańkowskiego i Wojciecha Łąckiego, oficjalnie przekazał biegaczom ulice miasta. (...)

Całość art. w wydaniu nr 15/2011
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Czołówka

Szukaj

© Przemiany na Szlaku Piastowskim 2010 Wszelkie prawa zastrzeżone Projekt i wykonanie Infobemar