|
Czy kiedyś zmienię mieszkanie? |
|
|
|
(469 odsłon)
|

Od dwudziestu pięciu lat staram się o zamianę mieszkania, ale bez rezultatu. Chodziłem po nie do MPGKiM, do URBiS, teraz do prezydenta i niczego nie uzyskałem. Nikt nie chce ze mną gadać, nikt nie chce się ze mną zamienić. Nikt nie przyjdzie na moje obecne mieszkanie, nawet bezdomny na nie spojrzy – pożalił się w redakcji Stanisław Tronowicz z Gniezna. – Czy mam jeszcze jakąś nadzieję na normalne mieszkanie – pyta? Mieszkania, nawet obecnie są dobrem poszukiwanym, więc wyjątkowo niska ocena posiadanego lokalu budzi wątpliwości. Jednak po wizycie w nim trzeba przyznać, że żale lokatora są w dużej mierze uzasadniona. Mieszkanie to suterena, położona poniżej poziomu gruntu, nie posiada łazienki ani ubikacji. Jest zawilgocone, podczas zimowych roztopów na posadzce stała woda. – Ściany domu też są mokre na wysokość półtora metra – wskazuje S. Tronowicz. – Palę w piecu, ale nie da się go ogrzać. No i podłoga już zgniła. Prosiłem w Urbisie o remont, ostatnio założyli mi gaz w kuchni i położyli płyty gipsowe na suficie, ale nawet nie zagipsowali szpar – wskazuje lokator. – Stale chodzę do prezydenta po inne mieszkanie, ale nikt ze mną nie chce gadać. Na wynajem innego mnie nie stać, bo żyję z niedużej emerytury. Ten lokal ma tylko jeden plus – czynsz wynosi 150 złotych miesięcznie. (...)
Całość art. w wydaniu nr 18/2011
|