| Sobota 19 Maja 2012 | Imieniny obchodzą: Augustyn, Mikołaj, Piotr |
| Gniezno stolicą polskiej koszykówki |
|
|
| (308 odsłon) | ||
![]() Z Markiem Szczepanowskim, organizatorem IX Międzynarodowego Turnieju Koszykówki Gniezno 2011, który za nieco ponad dwa tygodnie odbędzie się w Pierwszej Stolicy, o kulisach tej imprezy rozmawia Szymon Skalski. Skąd wziął się pomysł, by zorganizować w Gnieźnie Międzynarodowy Turniej Koszykówki? – W 2001 roku razem z zawodniczkami z TS Basket Gniezno pojechaliśmy na turniej Tageblatt Youth Trophy w miejscowości Dudelange w Luksemburgu. Tam nawiązaliśmy wiele kontaktów z trenerami z różnych stron Europy, a potem powstał pomysł, by zrewanżować się organizatorom i zaprosić ich na do Gniezna. Później był kolejny turniej za granicą i znów w ramach rewanżu zaprosiliśmy gospodarzy. Zaczęło przyjeżdżać więcej drużyn i tak powstał ten turniej. W tej chwili jest to największy międzynarodowy turniej koszykówki młodzieżowej w Polsce. Jak wyglądały pierwsze turnieje? Nie bał się Pan, że coś nie wypali? – Na początku owszem, były obawy. Głównie o to, że ktoś z zagranicy nie przyjedzie i dlatego bardzo się wtedy cieszyliśmy, że przyjechała drużyna niemiecka, czy czeska. Teraz już tak nie jest, że przyjmujemy wszystkich bez względu na prezentowany poziom. Dziś trzeba selekcjonować uczestników, poziom z roku na rok wzrasta – grają u nas często mistrzowie swoich państw. Ale nawet obecnie, organizując dziewiątą edycję turnieju, mam obawy o to, czy stawią się wszystkie drużyny, bo nie ma nic gorszego, gdy drużyna przybywająca do nas kilka tysięcy kilometrów wygrywa walkowerem z powodu czyjejś absencji. Turniej odbywa się zawsze w pierwszy weekend lipca. Kiedy zabiera się Pan za organizację następnego? I co się na nią składa? – Termin jest stały – co prawda trenerzy niezbyt go sobie chwalą, ale w tym czasie w Europie nie odbywają się zwykle żadne inne rozgrywki w tych kategoriach wiekowych i możemy liczyć na dużą frekwencję i różnorodność wśród uczestników. Nad turniejem, wraz z Towarzystwem Sportowym „Basket” Gniezno (którego M. Szczepanowski jest prezesem – przyp. red.) zaczynamy pracować od września, października – wtedy rozpoczyna się korespondencja z różnymi klubami koszykarskimi. Bywa, że ktoś warunkuje przyjazd tyloma różnymi sprawami, że rezygnujemy z niego bo np. przysyła gotowy jadłospis i życzy sobie, by w dany dzień serwować potrawy kuchni azjatyckiej, a w inny wegetariańskiej. Odpisujemy wtedy, ze nasz turniej to nie mistrzostwa świata, czy igrzyska olimpijskie, i albo przyjeżdżają na warunkach ogólnych, albo wcale. Jako ciekawostkę podam, że jedne drużyny dziękują za zaproszenie ale nie przyjadą bo u nich początek lipca to cały czas rok szkolny, a inne odmawiają bo są wakacje. Natomiast taka dosłowna „organizacja” trwa właśnie teraz – trzeba dopiąć na ostatni guzik kwestie wyżywienia i rezerwacji miejsc noclegowych, zorganizować transport drużyn z lotnisk (w tym roku z Poznania, Warszawy, Wrocławia i Berlina) oraz wyprodukowania pamiątek związanych z turniejem. Pozostaje też najtrudniejsze, czyli stworzenie dobrego terminarza rozgrywek, tak aby każdemu zapewnić odpowiedni czas na wypoczynek pomiędzy meczami, możliwość spokojnego przemieszczenia się z jednej hali na drugą, czy spożycie obiadu. Zorganizowanie turnieju nie byłoby możliwe, gdyby nie pomoc władz miasta i powiatu oraz wielu innych osób – począwszy od członków TS Basket Gniezno, na wolontariuszach kończąc – którzy bezinteresownie wspierają nas w tych wysiłkach. Ścisłe grono organizacyjne to Marek Jankowiak, Mirosław Kulpiński, Piotr Szczepanowski i ja. (...) Całość art. w wydaniu nr 24/2011
|
| © Przemiany na Szlaku Piastowskim 2010 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt i wykonanie Infobemar |