Na prośbę niektórych dyrektorów gnieźnieńskich przedszkoli rodzice pomagają w miarę swoich możliwości i wspomagają placówki m.in. środkami czystości, a nawet papierem toaletowym, bo nie ma za co kupić tych podstawowych rzeczy.
Jednym z punktów posiedzenia Komisji Oświaty i Sportu Rady Miasta Gniezna, 16 listopada, było omówienie roli, zasad działania i potrzeb przedszkoli. Na wstępie wiceprezydent Czesław Kruczek poinformował, że m.in. w Gnieźnie funkcjonuje 13 przedszkoli podległych miastu, uczęszcza do nich ponad 2 tys. dzieci, a koszt utrzymania jednego dziecka miesięcznie w tym roku kosztuje miasto 574 zł, a w przyszłym będzie to 665 zł. Podczas dyskusji ku zdziwieniu nawet przewodniczącego Ryszarda Karmolińskiego, który wprowadził ten punkt pod obrady w celu zapoznania się z funkcjonowaniem przedszkoli, dyrektorki placówek poinformowały o swoich bolączkach finansowych i pilnej potrzebie remontów. Pierwsza głos zabrała dyrektorka przedszkola nr 15 przy ul. Chudoby Bożena Ławniczak, która na wstępnie poinformowała o zadaniach przedszkola. - Głównym zadaniem jest przygotowanie dzieci do podjęcia edukacji szkolnej oraz rozwijanie zainteresowań, uzdolnień i stworzenie warunków do swobodnej zabawy. Dalsza wypowiedź dyrektorki dotyczyła już spraw finansowych placówki i tu już nie było tak kolorowo jak to powinno w przedszkolu wyglądać. Dyrektorka podkreśliła, że do zeszłego roku dyrektorzy nie narzekali na stan finansowy placówek. Ale od momentu, kiedy weszły w życie umowy na prowadzenie usług edukacyjnych w przedszkolach, które podpisują z rodzicami, to finanse się znacznie pogorszyły. A to dlatego, że rodzice, którzy na początku deklarowali i przyprowadzali dzieci na osiem, dziewięć, a nawet i dziesięć godzin, kiedy ponosili koszty za nadgodziny, zaczęli szukać oszczędności. Nagle znalazły się babcie, ciocie, siostry czy bracia, którzy mogą dziecko odebrać wcześniej z przedszkola. Za pierwsze pięć godzin pobytu dziecka w przedszkolu rodzice nie płacą nic, dopiero za kolejne godziny jest naliczana opłata. - My tworzymy plany finansowe na kolejny rok i zakładamy, że te dzieci będą przychodziły na osiem i więcej godzin. Rodzice podpisują umowy na początku na osiem czy więcej godzin, ale mają możliwość aneksowania i wypowiedzenia umowy. Po pierwszej wpłacie rodzice zaczynają kalkulować, że płacą 120 czy 130 zł i wydaje im się to dużo. Nie liczą jednak tego, że w tym czasie dziecko spożywa trzy posiłki, a w niektórych przedszkolach nawet cztery, że ma zapewnioną całodniową opiekę przez wykwalifikowaną kadrę. (...)
Całość art. w wydaniu nr 47/2011