
W ucieczce od ulicznego tłoku, gnieźnieński radny Michał Glejzer proponuje zejście do podziemi. Precyzując – wskazuje najkrótszą drogę łączącą południową i północną część Gniezna, rozdzielone torami kolejowymi. Drogą tą jest tunel dworcowy, który po przedłużeniu mógłby służyć do komunikacji między ulicami Dworcową i Kolejową, odciążając od ruchu kołowego inne przeprawy przez tory. Zdaniem M. Glejzera, Gnieznu potrzeba kolejnego przejazdu przez tory kolejowe, a zwłaszcza odkorkowania wąskiego gardła, jakim jest ulica Kościuszki wiodąca do wiaduktu ks. Jerzego Popiełuszki. Odnosząc się do zapowiedzi władz PKP o remoncie gnieźnieńskiego dworca, proponuje objąć tym zadaniem przedłużenie istniejącego tunelu pod peronami. Można go wydłużyć na tyle, żeby ominąć czynne tory, po czym wyprowadzić na powierzchnię i zbudować kładkę, którą piesi dojdą do ulicy Składowej. Jest ona zupełnie niewykorzystana, więc nie byłoby problemem wytyczenie na niej około stu miejsc parkingowych. Tam mogliby zostawiać swoje pojazdy podróżni, którzy samochodami dojeżdżają do dworca i pozostawiają je na cały dzień na pobliskich ulicach. – Ulica jest szeroka, oświetlona i mało użytkowana, a osoby które pozostawią na niej samochody, nie będą przejeżdżały przez wiadukt i nie będą zajmowały miejsc postojowych przy Dworcowej – wskazuje M. Glejzer. – Przy Składowej może też powstać postój taksówek. To rozwiązanie wychodzi naprzeciw planów stworzenia na terenie Polokien supermarketu. Potencjalni klienci mogą przyjeżdżać do niego także koleją. (...)
Całość art. w wydaniu nr 49/2011
|