| Czwartek 23 Lutego 2012 | Imieniny obchodzą: Damian, Piotr, Romana, Roma, Seweryn |
| Lekcja historii sierżanta Walczaka |
|
|
| (169 odsłon) | ||
![]() Nie ma już wśród nas nikogo, kto pamiętałby wydarzenia sprzed 93 lat, kiedy powstańcy oswabadzali Gniezno i wieszali polskie sztandary, pierwszy raz od ponad wieku. Wielu gnieźnian nadal nie zna wydarzeń tamtego grudniowego popołudnia i wieczora, kiedy w Gnieźnie wybuchło powstanie wielkopolskie. Grupa zapaleńców, miłośników ojczystej historii, postanowiła przypomnieć tamte wydarzenia. Przygotowaliśmy inscenizację, pokazującą jak mógł wyglądać przyjazd sierżanta Piotra Walczaka do Gniezna – powiedział Robert Gaweł, prezes Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego. – Inscenizacja jest kreacją artystyczną, a poprzez nią chcieliśmy pokazać atmosferę panująca wtedy w mieście. Ważne, żeby po jej obejrzeniu pozostała pamięć o tamtych wydarzeniach. Sierżant Walczak był postacią historyczną, marynarzem floty niemieckiej, który przyjechał ze zrewolucjonizowanego Berlina do Poznania, a stamtąd jako powstańczy emisariusz do Gniezna, żeby rozpocząć tutaj powstanie. Do piastowskiej stolicy dotarł samochodem w godzinach popołudniowych 28 grudnia 1918 roku. Zatrzymał się przed domem Bolesława Kasprowicza, wtedy przewodniczącego Rady Robotniczej, która przejęła cywilną władzę w mieście. Przed budynkiem przy ulicy Friedrichstrasse 142 (obecnie Bolesława Chrobrego 3) stał już tłum gnieźnian. Ze scenariusza inscenizacji: sierżant Piotr Walczak przedziera się przez tłum, ma na sobie pruski mundur, na rękawie opaski: czerwone, Rady Żołnierskiej z Berlina i Poznania i biało-czerwoną. Przed kantorem B. Kasprowicza prowadzi rozmowę z Bolesławem Kasprowiczem juniorem i komendantem Zygmuntem Kittlem. Pokazuje im upoważnienie Naczelnej Rady Ludowej. Walczak powtarza cały czas, że trzeba dać pomoc Poznaniowi, trzeba natychmiast zająć koszary, bo za godzinę może już być za późno. Pyta, gdzie jest Bolesław Kasprowicz senior. Okazuje się, że wyjechał na czele spóźnionej delegacji do Poznania, aby powitać Ignacego Paderewskiego. Pismo, które ma Walczak, jest wyraźnym rozkazem do działania. Zaraz ruszą na miasto, by kierować Polaków ku koszarom 49. pułku, w których znajdował się batalion w sile około 400 bagnetów i kompania karabinów maszynowych. - Nasza inscenizacja nie jest w całości oparta na faktach historycznych, nie chodziło nam o wierne odzwierciedlenie wydarzeń, ale o oddanie atmosfery tamtych dni – powtarza R. Gaweł. – Chcemy, żeby ludzie zapamiętali i mogli powtarzać dzieciom, że gdyby nie powstańcy, to dziś po polsku byśmy nie mówili. Gościem gnieźnieńskich obchodów rocznicowym, a także uczestnikiem inscenizacji, był Rafał Cyms, wnuk Pawła Cymsa. Jego dziadek zaraz po wyzwoleniu Gniezna sformował oddział ochotników, zwany kompanią gnieźnieńską i ruszył na jej czele wyzwalać Kujawy. (...) Całość art. w wydaniu nr 01/2012
|
| © Przemiany na Szlaku Piastowskim 2010 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt i wykonanie Infobemar |