Wtorek 7 Lutego 2012  Imieniny obchodzą: Romuald, Ryszard
Odsłon: 0
Aktualnie odwiedza nas 2 gości 
Reklama
Przeczytaj, bo warto:
Jest strop, będzie dach
„Magia opery” czarowała w Gnieźnie
Uwaga na śnieg, lód i czad
Skarby na wyciągnięcie ręki
Zamknięci w więzieniu, ale otwarci na pracę
Wycieczka za berłem?
Budżet uchwalony na raty
Hejnał też powinien być chroniony
Podziel się podatkiem
Sesja w nowym miejscu
Motoparalotniami z Grunwaldu na Litwę PDF Email
(688 odsłon)
PARALOTNIE

Siedmiu śmiałków z Gnieźnieńskiego Stowarzyszenia Sportów Lotniczych im. Ludwika Szajdy postanowiło w szczególny sposób uczcić 600. rocznicę bitwy pod Grunwaldem. Mianowicie, podjęli wyzwanie przelotu na motoparalotniach z Grunwaldu do Wilna. Eskapadę zaplanowali w dniach 17-25 lipca. - Celem przelotu nie była chęć bicia rekordów, lecz poznania nowych ludzi, podziwiania krajobrazów Warmii, Mazur, Suwalszczyzny oraz Litwy, promocja naszego miasta jako pierwszej stolicy Polski, a jednocześnie spędzenia miło czasu urlopowego oraz nawiązanie nowych znajomości z litewskimi pilotami z Wileńskiego Klubu Motoparalotniowego Penktasis Vandenynas, którego prezesem jest  Normantas Paliokas - wyjaśnia Marek Barczyński, prezes Gnieźnieńskiego Stowarzyszenia Sportów Lotniczych im. Ludwika Szajdy.
Jak zdradza M. Barczyński, pomysł takiego przelotu zrodził się na początku 2010 roku. - Jak co roku chcieliśmy promować mieszkańcom Polski sporty lotnicze, a szczególnie motoparalotniowy. W zeszłym roku zorganizowaliśmy przelot wzdłuż polskiego wybrzeża, z wyspy Wolin na Hel (390 kilometrów). Dwa lata temu był przelot ze Starego Sącza do Bagicza koło Kołobrzegu (890 kilometrów), a w tym roku udało nam się przelecieć z Grunwaldu do Wilna. Trasa była podzielona na pięć odcinków, a jej długość wyniosła około 381kilometrów.
Tegoroczne wyzwanie podjęło siedmiu członków Gnieźnieńskiego Stowarzyszenia Sportów Lotniczych: Violetta Bara, Daniel Walkowiak, Janusz Adamczak, Marek Szafrański, Andrzej Hadyński, Tomasz Krotecki i Marek Barczyński wraz ze swoimi rodzinami. Jak wyjaśnia Marek Barczyński, rodziny pilotów pełniły rolę obsługi naziemnej, to znaczy   prowadziły samochody z przyczepkami z miejsca startu do miejsc lądowania i zabezpieczały paliwo, a także odszukiwały pilotów po awaryjnych lądowaniach.
Pierwszym etapem był przelot 49 km z Gryźlin koło Grunwaldu do Prejłowa, gdzie prężnie działa Stowarzyszenie Sportów Lotniczych z prezesem Januszem Malinowskim.  - Powitali nas tam tamtejsi  motoparalotniarze i paralotniarze, pokazując nam jednocześnie piękne zakątki Warmii – chwali się prezes gnieźnieńskiej ekipy. Drugi etap był odcinkiem długości 57 km i stanowił przelot do Aeroklubu Krainy Jezior w Kętrzynie, którego prezesem jest Stanisław Tołwiński. - Jest to aeroklub bardzo prężnie działający na terenie Mazur – zaznacza prezes Barczyński. - Goszcząc tam w połowie sezonu, dostaliśmy zaproszenia na cztery imprezy lotnicze: 7 i 8 sierpnia - Mazury Air Show; od 10 do 12 września - Rajd Przyjaźni na Litwę; 8 i 9 października - Dni Pamięci Kardynała Stefana Wyszyńskiego i Jana Pawła II oraz 9 i 10 października – na zakończenie sezonu.
Lecąc nad Mazurami gnieźnianie w wolnych chwilach zwiedzili Wilczy Szaniec – kwaterę główną Adolfa Hitlera w Gierłoży oraz korzystali z kąpieli słonecznych i wodnych w jeziorach Mamry i Śniardwy. Etap trzeci obejmował przelot z Kętrzyna do Suwałk (96 km). -  Lądowaliśmy na lotnisku Suwalskiej Szkoły Lotniczej, a powitali nas tam prezesi Sylwester Piłat i Waldemar Złotnik – wspomina M. Barczyński. -  Dzięki uprzejmości dyrektora zwiedziliśmy Wigierski Park Narodowy z ziemi i powietrza oraz przepiękną Suwalszczyznę, delektując się regionalnymi przysmakami. Wieczorem złożyliśmy plan lotu przez granicę (chociaż nie był konieczny), ale Litwini lubią wiedzieć, kto wkracza w ich przestrzeń powietrzną i o godzinie 5.30 wystartowaliśmy obierając kierunek na Alytus (81 kilometrów).
Mimo że z powietrza nie widać dokładnie granicy, po zabudowaniach oraz uprawach zorientowaliśmy się, że już jesteśmy po stronie litewskiej. Na  piątym kilometrze przed lądowiskiem jeden z naszych kolegów – Daniel, musiał lądować awaryjnie na przydrożnej łące. Przyczyną była awaria pompki paliwowej. Obsługa naziemna, która jechała samochodami, bardzo sprawnie przejęła kolegę i dostarczyła bezpiecznie na lotnisko. My natomiast byliśmy bardzo zdziwieni, gdy na nasze powitanie wyleciały dwie motoparalotnie, jedna z flagą polską, a druga z litewską. Na płycie lotniska z kolei był duży napis WELCOME. (...)

Całość art. w wydaniu nr 35/2010
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Czołówka

Szukaj

© Przemiany na Szlaku Piastowskim 2010 Wszelkie prawa zastrzeżone Projekt i wykonanie Infobemar