| Środa 8 Września 2010 | Imieniny obchodzą: Adrian, Adrianna, Klementyna, Maria, Radosław |
| Frywolna Xenna od demonów |
|
|
| (159 odsłon) | ||
![]() Dla niektórych gotyk to mrok, dziwność, niezrozumiałość, niebezpieczeństwo, okultyzm, czy nawet satanizm. Tymczasem lepiej to widzieć w następujący sposób: mrok, melancholia, nostalgia, refleksja, wrażliwość, muzyka, sztuka i pewien zmysł estetyczny. Stoliki w kształcie nagrobków, piwniczno-kryptowy chłód, a na ścianach postaci powykrzywiane w wampirycznym grymasie. Do tego jeszcze drzwi do toalety niczym wieko trumny, tajemnicza muzyka i kilkanaście osób w czerni. Upiory, czarownice, demony, strzygi i wampiry. I to wszystko w środku lata, a nie w halloween spotyka się w barze o swojsko brzmiącej nazwie „Dracula” (niebawem „Hell”). – Przybywajcie, by przekonać się, że nie uprawiamy czarnej magii ani nie składamy ofiar, lecz świetnie się bawimy, dyskutujemy i wymieniamy poglądami przy nastrojowej muzyce – zachęca jeszcze na dokładkę organizatorka, która „wysmażyła” całą tę imprezę. Zapełnianie pustki „Xenna” (nie mylić z preparatem na zaparcia czy wojowniczą księżniczką z telewizyjnego serialu) to niezwykle tajemnicza, piękna i młoda kobieta. Ma 28 lat, duże granatowe oczy, pociągłą twarz i jak to „klasyczna gotka” kruczoczarne włosy opadające na ramiona. A oprócz tego seksapil podkreślony obcisłym gorsetem i pełen humoru dystans do siebie i świata. Pewnie też dlatego jej odpowiedzi na pytania są najpierw żartobliwe, a chwilę później poważne. Tak jak w tym o reakcję rodziców na jej „gotycki wizerunek” – Rodzina to ciężki temat, bowiem do tej pory biegają za mną z wodą święconą i krzyżem, a moja mama do wszelkich posiłków dodaje ogromne ilości czosnku, wierząc, że to zabije we mnie wampirzycę. Oczywiście żartuję! – śmieje się, by po chwili dodać, że ze specyficznego stroju nie musiała się nikomu tłumaczyć, bo przyzwyczaiła bliskich do tego, że jest zmienna i jednego dnia potrafi ubrać wściekle różową sukienkę i dziesięciocentymetrowe obcasy, a innego glany, gorset czy „pieszczochę”. Równie wesoło opowiada także o początkach fascynacji kulturą gotycką: - Pewnego poranka obudziłam się, uchyliłam lekko powieki, spojrzałam głęboko w swe wnętrze i odkryłam „coś” niebanalnego - hej jesteś tam, moja duszo, lekko mroczna, czasem niegodziwa, melancholijna, wrażliwa, wyjątkowa? Jesteś moja i gotycka! I taki był początek! – znów szczerzy się w uśmiechu oraz wyznaje, że jej pasja to kwestia muzyczno-kulturowych poszukiwań, jakich często pełno w życiu młodych ludzi. Sam „gotyk” to zaś właśnie subkultura (moja rozmówczyni woli pojęcie „kultury gotyckiej”), która narodziła się na przełomie lat 70. i 80. z nurtu post punk. Powiązana brzmieniowo z zimnofalowymi kapelami typu Joy Division czy The Cure, których melancholijne granie i często nihilistyczne lub egzystencjalne teksty odzwierciedlają nieraz stan ducha lub filozofię gotów. Choć ci ostatni to w istocie mają bardzo różne zainteresowania: od literatury, dekadenckiej poezji, poprzez mitologię, sztukę, aż do wampiryzmu czy gnozy. Muzycznie to również ewoluowało. Pod pojęciem „muzyka gotycka” kryją się więc dziś najczęściej ponure, lecz melodyjne gitarowe dźwięki lub cięższe, metalowe brzmienia z charakterystycznym nastrojowym wokalem. Nie dość zatem w tym nurcie wspomnieć takie kapele, jak: Theatre of Tragedy, Lacuna Coil, XIII Stoleti albo w końcu rodzimy Closterkeller, Artrosis czy Batalion D’amour. W Gnieźnie natomiast, przynajmniej otwarcie, o kulturze gotyckiej się nie mówiło, więc dla „Xenny” organizacja imprezy w „klimacie” to także swoiste zapełnianie pustki. - Brakowało mi czegoś takiego w naszym mieście, przez co doszłam do wniosku, że jeżeli ja się za to nie wezmę, to nie zrobi tego nikt inny – wyznaje. Czarne stereotypy Mariola „Xenna” Olejniczak jest rodowitą gnieźnianką, skończyła historię na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu i obecnie pracuje w jednej z instytucji kulturalnych. Podczas drugiej odsłony imprezy o wdzięcznej nazwie „Freewolne demony” przeistacza się jednak w mroczną gospodynię, która krąży między „nagrobkami” i z dziewczęcą ekscytacją wita gości. W długiej, czarnej sukni, wspomnianym gorsecie, niebotycznie wysokich szpilkach i w małym kapelusiku z równie ciemną woalką. – Denerwują cię stereotypy dotyczące wyglądu? – pytam. – Oczywiście, że takie sytuacje drażnią, kiedy ludzie obracają się za tobą i komentują twój strój, ale można do tego przywyknąć i może to kapkę próżne, ale da się nawet to polubić. W końcu kto nie lubi, kiedy zwraca się na niego uwagę? – zastanawia się „Xenna”, a w jej oczach po raz kolejny pojawia się blask. Ale bolą za to porównania do satanistów, albo że jak już na czarno ubrany, to od razu dziwak i ktoś podejrzany. – Chciałabym przestrzec tych, którzy oceniają nas tak powierzchownie, bo wbrew pozorom nie jemy kotów, ani nie czcimy kozy. Każdy z nas ma swoje „poza gotyckie” życie. Pracujemy, mamy rodziny, dzieci oraz inne zainteresowania. Dlatego skreślanie nas na starcie czy też dorabianie łatek jest błędne i kompletnie nietrafione. A co do ideologii satanistycznej, to nie my. My wierzymy w romantyzm, dekadentyzm. Wśród nas panuje raczej kult Tetmajera niż autorów okultystycznych – moja rozmówczyni broni gotyku z determinacją godną sprawy. W tle tymczasem „leci” bardzo zmysłowy i nastrojowy kawałek łotewskiej artystki znanej jako Vic Anselmo, a ja znów zadaję „Xennie” trudne pytanie. Tym razem o stosunek kościoła do gotyku. - Nie od dziś wiadomo, że Gniezno już dawno zyskało status miasta kleru i wiele kwestii najzwyczajniej nie uchodzi tu płazem. Podejrzewam, że przy większym rozmachu słowa krytyki z tej strony mogły by się pojawić, ale cóż zrobić? Osobiście nie obawiam się żadnego potępienia, a kiedy byłam na Castle Party w Bolkowie, to zdarzało się, że goci siedzieli całymi grupami pod pomnikiem Jana Pawła II, a nawet składali pod nim kwiaty – przyznaje. A Castle Party to największy gotycki festiwal w Polsce i Europie Środkowej, taki „inny świat”, jak określi to moja bohaterka, gdzie w niepowtarzalnej scenerii ruin starego zamku przez trzy dni słucha się gotyckich zespołów. (...) Całość art. w wydaniu nr 32/2010
|
| © Przemiany na Szlaku Piastowskim 2010 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt i wykonanie Infobemar |
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.