Czwartek 9 Września 2010  Imieniny obchodzą: Augustyna, Dionizy, Piotr, Sergiusz
Odsłon: 6493
Aktualnie odwiedza nas 7 gości 
Reklama
W następnym numerze:
Zatrzymani za kradzieże paliwa
Niecodzienny koncert
W rocznicę agresji
Świętowano u Reymonta
Roszady w policji
Na sesji o podtopieniach
Areszt za rozbój
Centrum Zasobów już czynne
Młodzi badacze przyrody
Piotr_Wielicki

Świat jest sceną, tylko sztuka jest źle obsadzona

Oskar Wilde

Kandydat na prezydenta, który chce być premierem PDF Email
(242 odsłon)
Jarosława Kaczyński przeżył wielką traumę, i jak każdy ma prawo do zmiany. Ale ja w tę zmianę prezesa Prawa i Sprawiedliwości jakoś uwierzyć nie mogę. Nie pasują mi do niego słowa: kompromis, jedność, zgoda czy pojednanie, które zastąpiły dobrze nam znane „łże elity”, i „układy”. Chociaż, przyznam, miałem chwile zwątpienia, kiedy myślałem, że może jednak… Przecież człowiek uczy się całe życie.

Moim zdaniem wizerunek nieprzejednanego i konfliktowego Jarosława Kaczyńskiego jego sztab w pocie czoła próbuje zmienić, a jako początkową datę metamorfozy patrona dpodaje tragedię 10 kwietnia. Pisowscy PR-owcy doszli w końcu do wniosku, że tak dalej być nie może, że prezes, w wraz z nim cała partia, tracą coraz bardziej. I że w ten sposób wyborów się nie wygra.

Jeszcze dwa tygodnie temu kandydat PiS na prezydenta apelował w Sejmie o współpracę na rzecz powodzian ponad politycznymi podziałami. Tymczasem przyszła druga fala powodziowa, a wraz z nią zmiana łagodnego tonu kampanii wyborczej. Jarosław Kaczyński wrócił na stare tory: nie tylko skrytykował rząd za działania na rzecz powodzian – do czego miał jak największe prawo (od czego bowiem jest opozycja jak nie od patrzenia władzy na ręce i krytyki), to jeszcze powtarzał, że konieczna jest nowelizacja budżetu, i że „gdybym był w dalszym ciągu premierem, budżet na pewno byłby już znowelizowany”.

Sprawa jednak nie wygląda wcale tak prosto, jak mówi Jarosław Kaczyński. Ekonomiści przestrzegają przed zbyt szybką korektą budżetu. Twierdzą, że rząd może przesuwać pieniądze z rezerw na pomoc dla powodzian i premier to robi. Nowelizacja byłaby konieczna, gdyby pieniędzy w rezerwach zabrakło. Niewykluczone więc, że za miesiąc czy dwa, kiedy będą już znane straty powodziowe, rząd znowelizuje budżet.

„Jechanie na powodzi” to nic innego jak dobrze pomyślana kampania wyborcza. Nie trzeba być aż nadto rozgarniętym, by nie zauważyć, że jak świat światem dotykające ludzi klęski żywiołowe wyzwalały w nich zawsze żal i złość, że to wszystko przez rządzących. Choćby ci dwoili się i troili, to zawsze znajdzie się grupa niezadowolonych. Wystarczy dolać oliwy do ognia i gotowe.

Ale nawet gdyby Jarosław Kaczyński naprawdę przeszedł transformację, to jednak dwa miesiące to zbyt krótko, by przekonać się, że się zmienił, że chce zgody i kompromisu. Polityk sprawdza się bowiem w dłuższej perspektywie. Chciałbym, aby ta zmiana była prawdziwa, bo zgoda i kompromis są nam potrzebne. A konstruktywna opozycja – jak najbardziej.

Zastanawiają mnie jednak słowa Jarosława Kaczyńskiego: „…gdybym nadal był premierem…”. A może tak naprawdę prezesowi PiS wcale nie chodzi o prezydenturę, w której więcej prestiżu niż realnej władzy. Realną władzę ma u nas premier. I być może to jest właśnie ostateczny cel Jarosława Kaczyńskiego. Cel, do którego prowadzi długofalowa polityka. Jeżeli zręcznie poprowadzi kampanię, ma szansę na dobry wynik, który zaprocentuje w wyborach parlamentarnych w 2011 roku. Może wygrać, jeśli utrzyma „zmieniony’ wizerunek przez dłuższy czas.

Czy w takim razie jest sens oddawać głos na kandydata, który być może wcale nie chce być prezydentem?

PIOTR WIELICKI
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Czołówka

Szukaj

© Przemiany na Szlaku Piastowskim 2010 Wszelkie prawa zastrzeżone Projekt i wykonanie Infobemar